“Bo to jest tak, że ja muszę rozumieć świat.” – Richard Feynman.

W edukacji pracujemy zwykle z założeniem nauczania tak, aby zapewnić naszym wychowankom „dobrą pracę”. Ale co to właściwie znaczy? Nasz świat szybko się zmienia. Tempo zmian, zwłaszcza jeśli chodzi o nowe technologie, sprawia, że okres przydatności pewnych konkretnych umiejętności szybko się kurczy. To sprawia, że w zasadzie próbujemy przygotować naszych uczniów do zawodów, które jeszcze nie istnieją!  To trochę tak jak płynąć bez określonego konkretnie celu. Problem jednak polega na tym, że za bardzo staramy się koncentrować na celu a nie na człowieku. Wybranie celu wymaga od nas podjęcia pewnych konkretnych działań. Realizując te działania sami nakładamy na siebie ograniczenia. Staramy się dopasować do wybranej koncepcji ale właściwie nie wiemy czy ona się za chwile nie zdezaktualizuje. 

Każdy człowiek jest sumą swoich życiowych doświadczeń. Im ich więcej tym lepiej rozumie otaczający go świat. Skuteczniej stosuje pozyskaną wiedzę oraz nabyte umiejętności do rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji. Edukacja powinna dostarczać przede wszystkim szerokiego wachlarza doświadczeń. To one kształtują człowieka i jego zdolność adaptowania się do ciągle zmieniających się warunków.  To leży u podstaw edukacji STEAM (Science, Technology, Engineering Art and Mathematics). Jest to sposób rozumienia edukacji tak by była ona narzędziem wspierania naturalnej ciekawości badawczej dzieci. Nauka, technologia, inżynieria, sztuka i matematyka są w gruncie rzeczy bardzo podobnymi dziedzinami, ponieważ wszystkie obejmują procesy twórcze. Jeśli to dostrzeżemy to otwierają się przed nami wielkie możliwości wynikające z integracji różnych dziedzin nauki. To uwaga nie jest odkrywcza. Przyglądając się historii ludzkości bez trudu można wskazać liczne przykłady fundamentalnych odkryć, które były wynikiem krzyżowania się  (często na przestrzeni lat) wydawałoby się odległych koncepcji. Jednym z nich jest tomograf komputerowy, który zrewolucjonizował diagnostykę medyczną. Mało kto wie, że u teoretycznych podstaw jego działania leży matematyczna koncepcja transformaty Radona. Jednak jej praktyczna realizacja była możliwa dopiero w połączeniu z inną nauką, fizyką i odkryciem promieniowania. Trzeba było to urządzenie jeszcze zbudować. Na tym etapie potrzebowaliśmy odpowiedniej technologii i umiejętności inżynieryjnych.  Końcowym efektem działania tomografu jest obraz gdzie wykorzystujemy znaną z malarstwa koncepcję perspektywy.  Wynalazek ten jest  pięknym przykładem efektu jaki daje interdyscyplinarne podejście do nauki. Nie byłoby to jednak możliwe bez wszystkich tych, którzy na naukę patrzyli bardzo szeroko. Archimedes, przez wielu uznawany za najwybitniejszego matematyka wszech czasów, był przecież również sprawnym inżynierem. Kierował pracami przy obronie Syrakuz a konstruowane przez niego maszyny siały postrach wśród atakujących miasto Rzymian. Wykorzystywał przy tym odkryte przez siebie prawa fizyczne, takie jak prawo wyporu. Z kolei Isaac Newton, współtwórca analizy matematycznej, rachunku różniczkowego i całkowego oraz jeden z najwybitniejszych fizyków, był również konstruktorem pierwszego teleskopu zwierciadlanego.  Maria Skłodowska-Curie zasłynęła nie tylko swoim wybitnym wkładem w rozwój chemii i fizyki (dwie nagrody Nobla!) ale również ze swoich pionierskich działań w zakresie diagnostyki zdrowia. W czasie I wojny światowej zorganizowała tzw. “małe Curie”, czyli samochody ciężarowe z zainstalowanymi aparatami  rentgenowskimi. Dzięki nim możliwa była szybka diagnostyka w warunkach polowych, co uratowało życie wielu żołnierzy. Innego przykładu wykorzystania interdyscyplinarnego podejścia do rozwiązania problemów dostarcza nam biografia  Alana Turinga. To wybitny matematyk, który zaprojektował jeden z pierwszych, elektronicznych, programowalnych komputerów. Nie do przecenienie jest też wkład Turinga w skrócenie  II wojny światowej. Jako kryptoanalityk w Bletchley Park (siedziba brytyjskich kryptologów) opracował (opierając się na wcześniejszych pracach polskich kryptologów) tzw. bombę Turinga. Było to urządzenie służące do łamania stosowanego przez Niemców, kodu Enigmy. Dało to ogromną przewagę aliantom. Turing pod koniec swojego życia pracował również nad zagadnieniami biologii matematycznej.

Takie przykłady uczonych, których myślenie wykracza poza wąskie ramy poszczególnych dziedzin  można jeszcze mnożyć. To właśnie szerokie spojrzenie oraz wykorzystanie umiejętności technicznych przeważyło o ich sukcesie. Dzięki nim rozumiemy teraz więcej. To tylko pokazuję, że idea edukacji STEAM towarzyszy nam od początków istnienia ludzkości. Tym bardziej trudno zrozumieć dlaczego nie wprowadzamy powszechnej edukacji opartej na tej koncepcji, gdzie kluczowe byłoby samodzielne odkrywanie praw rządzących światem oraz konstruowanie urządzeń, które mają nam to odkrywanie ułatwiać.  

 

Nauczanie odpowiednich, pożądanych umiejętności, które przygotują uczniów do zostania innowatorami w ciągle zmieniającym się świecie, ma ogromne znaczenie nie tylko dla nich samych ale i dla całych społeczeństw.  Musimy naszym dzieciom zapewnić szeroki wachlarz doświadczeń, bez warunków wstępnych i zbędnych ograniczeń wynikających z ciągłego zastanawiania się czy to się do czegoś przyda?, czy to ma jakieś praktyczne zastosowanie? Te pytania są ważne ale nie powinny tłumić samej radości płynącej z odkrywania.  Richard Feynman, słynny fizyk, noblista, uważał, że nauka zwykle daje pewne praktyczne rezultaty, ale nie dlatego ją robimy. 

 

Dajmy dzieciom trochę więcej wolności. Jako dorośli stopniowo ją tracimy stając się niewolnikami codziennych konieczności. Być może dlatego czasem trudno nam zrozumieć jak ważna w uczeniu się jest sama satysfakcja płynąca z odkrywania. Warto ją pielęgnować, zanim system zmusi nasze dzieci do ,,uczenia się’’ do testów. To nie wymaga wielkiego wysiłku bo dzieci mają naturalną potrzebę by rozumieć świat. Czasem po prostu wystarczy im w tym nie przeszkadzać.